środa, 29 lutego 2012

Marco Frisina - muzyka dla dusz

Bardzo ciekawa postać świata muzycznego. Duchowny a przy tym doskonały kompozytor muzyki sakralnej, wielokrotnie nagradzany i bardzo ceniony. Wydał wiele, bo aż kilkadziesiąt płyt z muzyką do filmową. Szczególnie uznawany we Włoszech z racji swego pochodzenia i pracy twórczej. Jest bowiem kompozytorem muzyki do szeregu włoskiej produkcji filmów i seriali telewizyjnych o tematyce historycznej i religijnej.

Marco Frisina Święcenia kapłańskie przyjął 24 kwietnia 1982 roku. Był kierownikiem duchowym w Papieskim Wyższym Seminarium Duchowym, rektorem Kościoła Santa Maria in Montesanto. Od 1984 roku kieruje założonym przez siebie mieszanym Chórem Diecezji Rzymskiej. Od lat jest odpowiedzialny za oprawę muzyczną katolickich uroczystości religijnych w Rzymie i w Watykanie. Jego muzyka była również wykonywana przez uczestników Światowych Dni Młodzieży.
Od 1991 roku jest dyrektorem Urzędu Liturgicznego Wikariatu Rzymskiego oraz mistrzem i dyrektorem Laterańskiej Scholi Papieskiej. W tym samym roku rozpoczął współpracę z twórcami międzynarodowego projektu RAI „Biblia” (seria filmów fabularnych na podstawie Biblii) jako konsultant i kompozytor[1]. Współpracując z telewizjami RAI i Mediaset napisał muzykę do takich filmów jak: Le storie della Bibbia, Michele Strogoff, Papa Giovanni, Edda, Callas e Onassis, Papa Luciani. Il sorriso di Dio, Pompei, Chiara e Francesco, Puccini czy Paolo VI. Do najbardziej znanych jego kompozycji należą utwory (pisane na ogół po włosku, angielsku lub łacinie), takie jak "Anima Christi", "Jubilate Deo", "Cristo é la nostra Pasqa", "Shema", "Jesus Christ, you are my life", wykonywane w czasie liturgii watykańskich.
  (info: Wikipedia)

W naszym kraju znany jest szczególnie z muzyki do filmu polsko-włosko-amerykańskiej produkcji pt.: Jan Paweł II.

Wśród wielu wspaniałych utworów zwraca na siebie uwagę kompozycja Stabat Mater. Jest to chyba najpiękniejsza słyszana przeze mnie aranżacja, wzruszająca i pełna wyrazu.




Poniżej oficjalna strona Marco Frisiny

http://www.marcofrisina.com/website/

niedziela, 19 lutego 2012

Coś (The Thing) 2011


Prequel doskonałego filmu Johna Carpentera z 1982 r. Film twórców "Świtu żywych trupów" i "Oszukać przeznaczenie 5".

Juz pierwsze sekundy przypominają o carpenterowskim oryginale. Film zaczyna się od wyświetlenia planszy z logiem wytwórni Universal z lat 80.

Twórcy postanowili opowiedzieć, co wydarzyło się, zanim do amerykańskiej bazy na Antarktydzie zawitał pies, sprowadzając na jej załogę zagładę. Holenderskiemu reżyserowi (Matthijasowi van Heijningen) udało się odtworzyć nastrój grozy i ciągłego zagrożenia.

Paleontolog Kate Lloyd (Mary Elizabeth Winstead), która przybyła na Antarktykę biorąc udział w wyprawie życia, dołącza do ekipy norweskich naukowców, którzy natknęli się na statek kosmiczny obcych. Wkrótce dziewczyna odkrywa organizm, który wydaje się być martwy od lat. Okazuje się jednak, że to coś cały czas żyje. A fakt ten zapowiada mrożące krew w żyłach wydarzenia.

Mimo, że nie udało uniknąć się pewnych nielogiczności, co jest częstą i oczywistą wręcz przypadłością amerykańskich produkcji, prequel ogląda się doskonale. Reżyser czerpie z oryginału całymi garściami, co jednak należy zapisać mu na plus. Niektóre sceny jakby żywcem wyjęte są z poprzedniej części i dobrze, że ich nie zabrakło :)

Efekty specjalne nie powalają, ale też nie przeszkadzają, wszystko wygląda dość dobrze. CGI sprawdziło się należycie, chociaż da się słyszeć głosy o sztuczności zauważalnej w kilku scenach.

Ogromne plusy dla filmu za brak wątku miłosnego co mogło się przydarzyć, wziąwszy pod uwagę obsadzenie w głównej roli kobiety i tendencji amerykańskich scenarzystów. Oryginał był filmem męskim, twardym i to nadawało mu także pewnej surowosci i klimatu. Matthijs van Heijningen zadbał o to, żeby nie stracić tej istotnej cechy. Bohaterka nie roni łez i z zimną pewnoscią potrafi skierować miotacz w kierunku każdego, kto mógłby okazać się obcym.

Filmu nie należy przerywać gdy pojawią sie końcowe litery, wtedy właśnie następuje genialne nawiązanie do oryginału. Zaczynał się on sceną gdy amerykańska stacja zostaje zaalarmowana przez strzały a ścigany przez norweski helikopter pies wpada do obozu.
Prequel kończy się właśnie pościgiem za psem. Wspaniały w swej prostocie pomysł odniesienia się do kolejnej, a może wcześniejszej części. Strzał w dziesiątkę. Tym bardziej, że oryginał posiadał pewną nieodłączną rzecz, która nadawała filmowi Carpentera wyjątkowy klimat. Jest nią muzyka Ennio Morricone. Wspaniała, budująca napięcie a momentami przesączona niepokojem.



Nowa część także stoi muzycznie na wysokim poziomie, słucha się doskonale. Soundtrack to bardzo mocna strona tych produkcji.



Fani tego rodzaju s-f nie będą na pewno zawiedzeni.

sobota, 18 lutego 2012

Fear, Uncertainty, Doubt czyli FUD

FUD to skrót od trzech angielskich słów;
* Fear - strach, lęk
* Uncertainty - niepewność
* Doubt - wątpliwość

Oznacza on marketingową strategie mającą na celu zdyskredytowanie produktu konkurencji. Zazwyczaj w formie podawanej w mediach lub bezpośrednio klientom, informacji nieprawdziwych, niejasnych lub tak skonstruowanych aby wynikał z nich negatywny przekaz na temat FUD-owanego celu. Strategia ta zakłada, że nawet jeśli ktoś wie, że podawane informacje są nieprawdziwe, to jego przekonania zostaną zachwiane, co automatycznie działa na korzyść stosującego tę strategię.

Określenie "FUD" rozpowszechniło się w latach 70-ych dzięki Gene Amdahl po tym, jak opuścił on IBM, żeby założyć swoją własną firmę – Amdhal Corp. Wśród swoich pracowników i za ich pośrednictwem rozpowszechniał informacje, że w IBM panuje niewiedza, bojaźń i brak perspektyw. To zjednywało mu potencjalnych klientów.

Powszechnie znana z FUD-u jest Firma Microsoft wystepującą z atakami wobec Linuxa. Strategie manipulacyjną tego rodzaju z powodzeniem stosują poza koncernami politycy czy media, ktore mają mozliwość grania na emocjach szerokiego kręgu odbiorców.

FUD może mieć różne oblicza, niekoniecznie będąc celowym działaniem w celu zdyskredytowania kogoś lub jakiegoś produktu. Co ciekawe strategia ta jest taktyką skuteczną na krótką metę, ponieważ w dłuższej perspektywie podkopuje zaufanie stosującego takie metody. Wiedza o oddziaływaniu obosiecznym wymusza bardzo umiejętne i ostrożne jej stosowanie. Często stosowane rozwiązania stają się przejrzyste i zrozumiałe dla odbiorcy, nie odnosząc zamierzonego skutku, a wręcz przeciwnie, obracając się przeciwko niemu. Wynika z tego także potrzeba silnego kamuflażu działań.

Przychodzą tu na myśl ataki na Jurka Owsiaka. Osobiście uważam, że można je uznać za FUD. Przy okazji każdego Finału Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy pojawiają się w mediach pytania o to skąd biorą się pieniądze na Przystanek Woodstok, skąd Jurek Owsiak bierze środki na dzialalność, itp. Skojarzenia z ogólnopolską zbiórką pieniędzy powodują wątpliwości co do właściwego przepływu środków zebranych przez Orkiestrę. Mimo, iż wszystkie kwestie finansowe, w sposób przejrzysty są przedstawiane tak i odpowiednim urzędom jak i opini publicznej, a każde rozliczenie jest wyjatkowo skrupulatne, to strategia rozsiewania wątpliwości sprawdza się dość dobrze.